Początek

Leżę w łóżku z ręką w gipsie na przymusowym wolnym od pracy i myślę. Nic mnie nie rozprasza, prawa ręka jest unieruchomiona, więc nie mogę zająć się pracą, która rozproszyłaby moje myśli. Tym bardziej, że dokładnie dziś kończę 24 i pół roku. Kolejne półurodziny za mną.

Nie lubię swoich urodzin i półurodzin. Zawsze w okolicach tych dat staję się przesadnie wrażliwa i płaczliwa. Może dlatego, że jest to dla mnie zawsze czas, w którym rozliczam się sama przed sobą ze swojego życia? Dziś też naszło mnie na rozmyślanie o przeszłości i przyszłości i uświadomiłam sobie, jak bardzo straciłam poczucie kontroli nad własnym życiem. Od miesięcy – a w zasadzie nawet od lat – jestem rozbitkiem, który dryfuje sobie po wielkim oceanie życia bez konkretnego celu. To zabolało. I postanowiłam to zmienić.

Dlatego powstał ten blog. Chcę wreszcie zrozumieć, dokąd zmierzam.